Podpatrzone w lesie: żeby MLM rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej

Budowanie biznesu w systemie marketingu sieciowego to ciężka praca. Oczywiście, o ile menedżer dąży na szczyt i pragnie w MLM odnieść sukces finansowy. Kiedy rozmawiam z topowymi, bardzo dobrze zarabiającymi liderami MLM o ich sukcesie, nader często słyszę: „Maćku, przez ostatnie cztery lata nie wysiadałem z samochodu.” Podziwiam takich ludzi. Mają cel i konsekwentnie do niego dążą. Skazani na sukces…

Projekt „Smak Biznesu MLM” ruszył z kopyta

Dużo się dzieje w branży i strasznie mocno ostatnio samochód eksploatuję. Do wymiany mam już opony łyse, hamulce słabe, łożyska turkoczące z przodu, wycieraczkę z tyłu, która była odleciała i chyba amortyzatory trzeba nowe, bo te coś chrząkają. I nie ma czasu, żeby zrobić. Ale dobrze, bo to znak, że polski network się rozwija. No i najważniejsze – mój nowy projekt związany z opracowaniem i publikacją książki „Smak biznesu MLM. Menedżerowie marketingu sieciowego i ich pasje” ruszył z kopyta i zmierza w bardzo dobrym kierunku.

Studia MLM? Mówisz i masz

Znów cały chodzę i jedna noga. Już nie tylko Amerykanie i Niemcy. Polacy również stanęli na wysokości zadania. Od października rusza świeży i pachnący kierunek studiów w prestiżowej Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu, skierowany wprost do ludzi zainteresowanych biznesem sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy. Projekt nazwano Akademia Marketingu Bezpośredniego i Mikroprzedsiębiorczości.

Pierwszy Pulicer w MLM przyznany

Wiele zawdzięczam pani redaktor Katarzynie Gontarczyk z OnetBiznes.pl. Pomimo głupot, a nawet kłamstw, jakie pani redaktor popełnia w swoich tekstach oraz braku jakiejkolwiek rzetelności dziennikarskiej w swojej robocie, bardzo dużo zawdzięczam pani redaktor Katarzynie Gontarczyk z OnetBiznes.pl. Swoją prozą i stylem pracy zmobilizowała mnie i generała Wajszczaka do zainicjowania nowego cyklu filmowego pod tytułem „Rozmowy kontrolowane”.

Kury, kaczki i droga na Ostrołękę

Wróciłem. Odpaliłem laptop, zerkam ukradkiem na monitor, a tu 3256 maili nieodebranych. Witaj Polsko myślę sobie. Ale nic to. 14 dni byczyłem się bez telefonu, bez komputera, bez telewizji, bez słuchania o walkach na krzyże, pinezki i grzebienie. Nie było „Network Magazynu”, nie było network marketingu, niczego nie było. Dokładnie tak, jak chciał Kononowicz, kiedy startował w wyborach prezydenckich.

Smak Biznesu MLM

Jutro wyjeżdżam na wczasy. Właściwie wylatuję. Majorka. Pierwszy poważny urlop od kiedy zająłem się „Network Magazynem”. Co, mi też się należy. A nawet, jeśli nie mnie, to na pewno moim księżniczkom. A przecież samych ich nie puszczę. Od razu informuję wszystkich przyjaciół, znajomych, współpracowników, rozmówców, kontrahentów, firmy znane i nieznane, te z listy białej i również te z listy czarnej, że nie zabieram ze sobą ani laptopa, ani telefonu. I tak 14 dni.

Nie zgadzam się z Umberto Eco

Umberto Eco. Uwielbiam jego pomysły, styl, zapach, muzykę i obraz, które wydobywają się z jego dzieł. Książki Eco mogę czytać, słuchać, oglądać, wąchać, jeść. I to z szeroko zamkniętymi oczami. Połykam je w całości, od deski do deski. Seks można wziąć i z nimi robić. „Imię Róży”, „Wahadło Foucaulta”, „Tajemniczy płomień królowej Loany”. Znacie? Polecam.

Solaris Gate. Wronki, Radocha czy Tworki?

Wczoraj byłem ze swoimi księżniczkami na zakupach. Starsza z płetw wyrosła i maskę do nurkowania gdzieś zgubiła nad jeziorem. A młodsza w sklepie zabawkowym zainteresowała się takim statkiem kosmicznym, jaki 30 lat temu miała „Załoga G” w filmie rysunkowym. Pamiętacie? Dzieci miały przez chwilę zabawę, a tatusiowi przypomniały się kapsuły krążące w kosmosie z trójwymiarowym skanem Twojego ciała i mózgu, symulacje konwersacji z nieboszczykami oraz zdeponowane DNA w postaci  włosa w betonowym bunkrze skrzętnie ukrytym, gdzieś głęboko pod szwajcarską glebą.

MLM to fikcja. Fatamorgana. Prawdziwa jest tylko półnaga dziewczyna

No i ukazał się zapowiadany tekst o sektorze DS/MLM na portalu OnetBiznes.pl W sumie ciekawy artykuł. Bez ochów i achów, bez zboczonego promowania wyłącznie jednej strony łopaty, ale… Właśnie. Tylko „ale” lub aż „ale”. O dziennikarzach popełniających teksty na tematy, które nie należą do ich mocnej strony, pisałem już tutaj. Autorka tego tekstu również nie rozumie zagadnienia, a w kilku kwestiach mogła mnie podczas wywiadu mocniej dopytać, ewentualnie szybciej notować.