Lance do boju szable w dłoń bolszewika goń, goń, goń!

Uwielbiam konie. Kocham po prostu. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia. Być może, któryś z moich dalekich przodków był koniokradem (sic!). Albo jakiś pradziad służył w husarii i bił Moskali pod Kłuszynem. A może jako nieustraszony oprych i mordobijca gnał przez stepy akermańskie pod dowództwem Andrzeja Lisowskiego? Ewentualnie pochodzę z rodu mało znanych kowali tudzież łowczych. Nie wiadomo. Kilka lat temu postanowiłem się tego dowiedzieć, ale udało mi się dogrzebać tylko do roku pańskiego 1840. I game over. Dokumenty szlag wziął trafił. Pewnie Ruskie spaliły…