Krótka dygresja na temat kryptowalut czyli o syndromie owczego pędu połączonego z pazernością okraszoną wzmożonym deficytem intelektualnym

Temat kryptowalut nie schodził przez cały miniony rok z pierwszych stron gazet. Najpierw intergalaktyczny wystrzał w kosmos ceny bitcoina, potem spadki i schizofreniczne ostrzeżenia zafrapowanych dozą konkurencyjnej obawy instytucji (KNF i NBP). Teraz w internetach wrze jak w garze z gotującym się dziegciem, bo banki wypowiadają umowy ludziom i podmiotom, które dokonują transakcji z wykorzystaniem cyfrowych walut, a z zamieszania cały czas korzystają chciwi hochsztaplerzy inicjując piramidy finansowe, w których produkt udają – jakby nie było – pieniądze…

Tak polska młodzież werbuje do kryptowalutowych piramid finansowych. Oto autentyczna rozmowa przeprowadzona z łowcą jeleni, któremu wydaje się, że jest bykiem z Wall Street

Marian to dobry chłopak ogólnie. Tylko trochę leniwy. I niezbyt inteligentny, za to bardzo pazerny. Długo nie mógł znaleźć roboty, aż wreszcie natrafił w gazecie na ciekawe ogłoszenie: „Praca od zaraz. Nadaje się każdy. Łatwa, wysoko dochodowa, ryzyko minimalne, zwrot z inwestycji 40% miesięcznie, spółka przednia, zarejestrowana w Teksasie – 100% pewności. Bez wychodzenia z domu. I nic nie musisz sprzedawać. Zrób mi przelew na 1000 zł a otrzymasz gotowe materiały oraz dokładną instrukcję jak pracować”.