Krótka dygresja na temat kryptowalut czyli o syndromie owczego pędu połączonego z pazernością okraszoną wzmożonym deficytem intelektualnym

Temat kryptowalut nie schodził przez cały miniony rok z pierwszych stron gazet. Najpierw intergalaktyczny wystrzał w kosmos ceny bitcoina, potem spadki i schizofreniczne ostrzeżenia zafrapowanych dozą konkurencyjnej obawy instytucji (KNF i NBP). Teraz w internetach wrze jak w garze z gotującym się dziegciem, bo banki wypowiadają umowy ludziom i podmiotom, które dokonują transakcji z wykorzystaniem cyfrowych walut, a z zamieszania cały czas korzystają chciwi hochsztaplerzy inicjując piramidy finansowe, w których produkt udają – jakby nie było – pieniądze…

ZUS. Niejeden faraon by się zdziwił

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to twór przedziwny. Po pierwsze, przypomina piramidę finansową. Po drugie, działa jak system argentyński. Po trzecie, nikt jeszcze nie doniósł tego odpowiednim organom. Po czwarte jest to firma, która ciągle ma przeciąg w kieszeniach, a nie upada. I wreszcie po piąte – zapożyczając się bezustannie, aby mieć kasę na wypłaty rent i emerytur, stawia nowoczesne, ekskluzywne biurowce.